TYTUŁ : BALE MATURALNE Z PIEKŁA
AUTOR : STEPHANIE MEYER, MEG CABOT, KIM HARRISON, MICHELE JAFFE, LAUREN MYRACLE
ILOŚĆ STRON : 289
WYDAWNICTWO : AMBER
Opis, oraz zdjęcie umieszczę w wolnej chwili ;-)
Jest to jedna z książek, które kupiłam na targach. W internecie spotkałam się już z jednym tytułem z tej serii ( autorki ) i byłam zachwycona opisem. Książkę trafiłam za 7 zł, więc bardzo tanio wyszło.☻☻☻
Autorki podzieliły ją na kilka historii. Niby wszystkie podczas balu, ale tak naprawdę akcje rozgrywają się w różnych miejscach.Okładka pozostawia wiele możliwości wyobraźni. W moim subiektywnym zdaniu jest ona zmysłowa, niebezpieczna, a także ma drugie dno. Coś jak podwójna osobowość.
Przygodę zaczynamy z bardzo znaną autorką Zmierzchu Panią Stephanie Meyer!
Teraz powinny rozbrzmieć jakieś fanfary.;-)
Wracając do tematu Pani Meyer napisała PIEKŁO NA ZIEMI.
Lektura była przyjemną chwilą odpoczynku od pracy dnia codziennego, napisana w trzeciej osobie dawała wgląd w myśli dwójki głównych bohaterów i zachęcała do poznania dalszej treści. Co do fabuły były to typowe Anioły i Demony, lecz nie zniechęcało to. Autorka stworzyła coś odmiennego od książek tego typu i złapała w szpony historii. Niestety lektura kończyła się zbyt szybko i pozostawiała nas w niepewności co do dalszej części. W podsumowaniu Stephanie Meyer odświerzyła po prostu stary jak i nowy temat i go podkoloryzowała, co nie umniejsza jakości i fabuły tej historii. Żałuję, że nie powstało rozwinięcie.
W dalszej części znów spotykamy znaną osobistość. Oklaski dla Meg Cabot i jej opowiadania CÓRKA LIKWIDATORA.
Ta opowieść znów odświeża zapomniany temat jakim są wampiry, oraz pokrótce wspomina o innych stworzeniach nadprzyrodzonych. Widzimy ją oczami Mary i Adama. W połowie przewidywalna, w połowie zaskakująca. Zakończenie wyjaśnia nam prawie wszystko i , co niespotykane w tego rodzaju krótkich utworach, kończy się happy endem. Nie czułam po niej niedosytu.Taka sobie od historia. Czytasz i zapominasz. Nic dodać, nic ująć.
Przejdę teraz do opowiadania, które według mnie zajęło egzekwo pierwsze miejsce.
Poznajemy Panią Kim Harrison i opowiadanie, które jako jedyne jest fragmentem książki. Oto MADISON AVERY I ŻNIWIARZ CIEMNOŚCI.
Pierwszoosobowa narracja pozwala utożsamić się z główną bohaterką, spróbować wczuć się w jej wybory, oraz poczuć to co ona. Akcja zaczyna się na balu, lecz tylko przez jedną trzecią, bo później znajdujemy się w wielu niespodziewanych miejscach. Tą historią rządzą żniwiarze ciemności i Anioły. Znajdziemy tu także wątek romantyczny, choć upewnić się możemy dopiero po przeczytaniu całej książki. Najbardziej pięknym momentem była scena na samym końcu. Po zakończeniu znalazłam nową, jedną z, ulubioną autorkę. Gdy okazało się, że jest to część książki UMARLI CZASU NIE LICZĄ byłam zachwycona!
A drugie opowiadanie egzekwo to BUKIECIK Lauren Myracle ( chyba pisała coś w W ŚNIEŻNĄ NOC z Johnem Greenem i kimśtam ).
Było to nie tyle co świetne wykonanie, chodziło raczej o historię. Taka piękna, taka smutna, lecz niestety była też irytująca. Już tłumaczę. Bohaterka była zakochana, dostaje magiczny przedmiot i w pewnym momencie nie teleportuje się w czasie do tyłu, żeby było bez spoilerów nic już nie mówię. Historia bardzo wzrusza, nie możesz jej przerwać, choć kilka rzeczy, nie licząc fabuły wartałoby poćwiczyć i zmienić, jak na przykład zarys głównej postaci. Styl pisania bardzo zachęcający. Żałuję, że nie zrobiła całej książki, czuję niedosyt!
Na sam koniec, coś jak deser po obiedzie, zapraszam Panią Michele Jaffe i SUPERDZIEWCZYNY NIE PŁACZĄ.
Zacznę od tego, że wolałabym, by zmieniono tutaj, całkowicie, cały wątek romantyczny, nie pasował mi. Być może dlatego, że go prawie nie było! Jest to dla mnie dość duży minus, lecz nie skreśliłam całej treści utworu. Jakość i sposób stworzenia, pomysłu jest bardzo wysoka. Bohaterowie świetnie wykreowani i podejmujący dobre decyzje. Całe te " supermoce "- ciekawy pomysł. Dobre, lecz nie zostaje w pamięci na długo.
Autorki podzieliły ją na kilka historii. Niby wszystkie podczas balu, ale tak naprawdę akcje rozgrywają się w różnych miejscach.Okładka pozostawia wiele możliwości wyobraźni. W moim subiektywnym zdaniu jest ona zmysłowa, niebezpieczna, a także ma drugie dno. Coś jak podwójna osobowość.
Przygodę zaczynamy z bardzo znaną autorką Zmierzchu Panią Stephanie Meyer!
Teraz powinny rozbrzmieć jakieś fanfary.;-)
Wracając do tematu Pani Meyer napisała PIEKŁO NA ZIEMI.
Lektura była przyjemną chwilą odpoczynku od pracy dnia codziennego, napisana w trzeciej osobie dawała wgląd w myśli dwójki głównych bohaterów i zachęcała do poznania dalszej treści. Co do fabuły były to typowe Anioły i Demony, lecz nie zniechęcało to. Autorka stworzyła coś odmiennego od książek tego typu i złapała w szpony historii. Niestety lektura kończyła się zbyt szybko i pozostawiała nas w niepewności co do dalszej części. W podsumowaniu Stephanie Meyer odświerzyła po prostu stary jak i nowy temat i go podkoloryzowała, co nie umniejsza jakości i fabuły tej historii. Żałuję, że nie powstało rozwinięcie.
W dalszej części znów spotykamy znaną osobistość. Oklaski dla Meg Cabot i jej opowiadania CÓRKA LIKWIDATORA.
Ta opowieść znów odświeża zapomniany temat jakim są wampiry, oraz pokrótce wspomina o innych stworzeniach nadprzyrodzonych. Widzimy ją oczami Mary i Adama. W połowie przewidywalna, w połowie zaskakująca. Zakończenie wyjaśnia nam prawie wszystko i , co niespotykane w tego rodzaju krótkich utworach, kończy się happy endem. Nie czułam po niej niedosytu.Taka sobie od historia. Czytasz i zapominasz. Nic dodać, nic ująć.
Przejdę teraz do opowiadania, które według mnie zajęło egzekwo pierwsze miejsce.
Poznajemy Panią Kim Harrison i opowiadanie, które jako jedyne jest fragmentem książki. Oto MADISON AVERY I ŻNIWIARZ CIEMNOŚCI.
Pierwszoosobowa narracja pozwala utożsamić się z główną bohaterką, spróbować wczuć się w jej wybory, oraz poczuć to co ona. Akcja zaczyna się na balu, lecz tylko przez jedną trzecią, bo później znajdujemy się w wielu niespodziewanych miejscach. Tą historią rządzą żniwiarze ciemności i Anioły. Znajdziemy tu także wątek romantyczny, choć upewnić się możemy dopiero po przeczytaniu całej książki. Najbardziej pięknym momentem była scena na samym końcu. Po zakończeniu znalazłam nową, jedną z, ulubioną autorkę. Gdy okazało się, że jest to część książki UMARLI CZASU NIE LICZĄ byłam zachwycona!
A drugie opowiadanie egzekwo to BUKIECIK Lauren Myracle ( chyba pisała coś w W ŚNIEŻNĄ NOC z Johnem Greenem i kimśtam ).
Było to nie tyle co świetne wykonanie, chodziło raczej o historię. Taka piękna, taka smutna, lecz niestety była też irytująca. Już tłumaczę. Bohaterka była zakochana, dostaje magiczny przedmiot i w pewnym momencie nie teleportuje się w czasie do tyłu, żeby było bez spoilerów nic już nie mówię. Historia bardzo wzrusza, nie możesz jej przerwać, choć kilka rzeczy, nie licząc fabuły wartałoby poćwiczyć i zmienić, jak na przykład zarys głównej postaci. Styl pisania bardzo zachęcający. Żałuję, że nie zrobiła całej książki, czuję niedosyt!
Na sam koniec, coś jak deser po obiedzie, zapraszam Panią Michele Jaffe i SUPERDZIEWCZYNY NIE PŁACZĄ.
Zacznę od tego, że wolałabym, by zmieniono tutaj, całkowicie, cały wątek romantyczny, nie pasował mi. Być może dlatego, że go prawie nie było! Jest to dla mnie dość duży minus, lecz nie skreśliłam całej treści utworu. Jakość i sposób stworzenia, pomysłu jest bardzo wysoka. Bohaterowie świetnie wykreowani i podejmujący dobre decyzje. Całe te " supermoce "- ciekawy pomysł. Dobre, lecz nie zostaje w pamięci na długo.
W ogólnej ocenie książka jest idealnym przezentem dla fanów fantasy, paranormal romance, oraz fanek danych autorek. Dobry pomysł, a, że niedługo dojdą mi trzy kolejne części z tej serii, to mogę stwierdzić tylko jedno : nie mogę się wprost doczekać!!!
nie mogę się doczekać kolejnych recenzji z tej serii :)
OdpowiedzUsuńZaciekawiło mnie
OdpowiedzUsuń