środa, 27 stycznia 2016

Porażka - czasem nie powinno się czytać niektórych książek...

  

Królowa Ptaków
Zofia Beszczyńska


 Książka ta trafiła przypadkiem w moje ręce. Mam ją zrecenzować, aby zachęcić ludzi do przeczytania jej. No problem. To zadanie jest banalne. Prawie zawsze zaczyna się od fabuły więc i ja zacznę. 
 Tak więc...Ehhmmmm...
  Książka nie do końca posiada fabułę, którą mogłabym tutaj zwięźle przytoczyć. Oczywiście posiada historię na której oparta jest treść, ale jest ona  -przynajmniej dla mnie- niejasna.
 Może zacznę jeszcze raz. Lektura opowiada o chłopaku i dziewczynie, którzy jak to zwykle bywa są wyobcowani wśród rówieśników. Dziewczyna -jak się póżniej dowiadujemy- ma problemy rodzinne na których, jeśli by się głębiej zastanowić oparta jest cała treść. 
 Nie do końca rozumiem zadanie męskiego bohatera w książce, bo jak dla mnie to oprócz ochów i achów nad ptakami i tą całą Królową Ptaków to on dużo nie robi. Być może chodziło o pokazanie problemów, które w szkole posiada każdy z nas. Niezrozumienia wśród kolegów i koleżanek z klasy. Może, ale tylko może właśnie taką postać próbowała wykreować autorka. Niestety nie jestem pewna, czy mogę zgodzić się ze zdaniem, że takowy pomysł został oddany na papierze. Uważam, że postać była mocno zmienna, wręcz jego zachowanie było dziwne i według mnie nic nie wnosił do historii.
 Marta dla odmiany w przeciwieństwie do Marka powinna nam wszystkie niejasne kwestie wytłymaczyć. Tak się nie stało. W ogólnym rozrachunku do tej pory nie wiem o co chodziło w książce, ale miło ją się czytało i pomimo, że całość była nie do końca spójna to pojedyncze fragmenty nadawały charakter lekturze.
 Nie jestem pewna czy porównania do ptaków były metaforą czy autorka naprawdę miała na myśli dzieci-ptaki. Ale cały wątek z balem i samym ''magicznym'' lasem był poprowadzony w trochę inną stronę od fabuły. Może gdyby autorka poświęciła na książkę trochę więcej słów, poszeżyła ją o wystarczającą liczbę stron, zmieniła parę fragmentów to mogłabym polecić ją szerszemu kręgowi.
 Sam styl pisania był dla mnie zadziwiający, niestety w gorszym znaczeniu tego słowa. Ponieważ był to bardzo, ale to bardzo prosty język, który być może by przeszedł, ale ze względu na temat jaki poruszała autorka jest niedopuszczalny. Ja nie chciałabym poruszać tematu dorastania w sposób pół-zdań. Potrzeba więcej emocji, przymiotników i sensu całej historii jako książki, którą czytasz aby odebrać jakiś przekaz. Takowego nie ma. 
 Wydaje mi się, że jedyna rzecz do której bym wróciła to ilustracje. Wybrałabym inny obrazek na okładką, ale już pomińmy to milczeniem.
 Prawdopodobnie są osoby, które znajdą tu coś dla siebie i odnajdą drugie dno tej książki. Ale dla mnie nic nie wniosła, ale także nic nie zabrała, więc to zależy od was czy po nią sięgniecie.
 Jeżeli ktoś przeczytał tą książkę, z całego serca proszę wytłumaczyć mi o co w niej chodziło, bo tak to była całkowita strata czasu.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz